Wstaję rano i patrzę na zegarek 10:45. Trochę dziś pospałam, ale to nic. Idę do łazienki, biorę szybki prysznic i ubieram jasne jeansy, czarną bokserkę i jasny sweter. Włosy związałam w kucyk. Zeszłam na dół i jak się okazało już nikogo nie było w domu. Zrobiłam sobie płatki z mlekiem i wyszłam z domu. Wsiadłam do auta i pojechałam do centrum handlowego. Weszłam do jednego ze sportowych i kupiłam sobie strój do ćwiczeń, będzie dobry na bieganie. Następnie szukam Empiku, który okazuje się być na piętrze. Jadę ruchomymi schodami i już go zauważam. Wchodzę do środka i kieruję się na przedział z płytami. Szukam płyty Rihanny i zaciekawiła mnie płyta 1D . Biorę je i idę jeszcze na przedział z książkami. Szukam jakiejś fajnej biografi. Jedynej której nie czytałam jest o One Direction.
- Co mi tam.- mówię pod nosem i idę do kasy.
Został mi jeszcze jeden sklep, do którego chciałam zajrzeć. Jest na górze. Wchodzę do niego i kupuję czarne rurki i szarą bluzę z batmanem. Idę powoli oglądając i zapamietując nazwy sklepów. W pewnym momencie ląduje na ziemi.
- Przepraszam, nic ci nie jest? - pyta przybysz i podaje mi rękę, którą łapię.
- Nie nic mi nie jest, to moja wina nie patrzałam na innych.
Popatrzałam na niego twarz i zauważyłam, że ma okulary i kaptur na głowie.
- Iza? To ty? Dobrze pamiętam tak?
- Liam? Tak to ja - mówię- Jakim cudem zapamiętałeś moje imię?
- No bo wiesz jedna z ładniejszych na wczorajszym koncercie- uśmiechnął się.
- Nie mów tak, bo się zarumienie. Przepraszam jeszcze raz to moja wina. - mówię z wyrzutem sumienia.
- Uznajmy że to była nasza wina. Może dasz się zaprosić na kolację?
- Hmmm. No dobrze.
- To dziś u mnie o 18? - pyta
- Okej. Tylko nie wiem gdzie mieszkasz.
Pisze coś na karteczce i daje mi ją do ręki po czym idzie do jakiegoś sklepu. Sama kieruję się do auta. Po dziesięciu minutach stoję już na podjeździe. Szybkimi krokami pokonuję odcinek do mojego domu. Wchodzę nie rozbierając się kieruję do mojego pokoju, gdzie szybko rozpakowywuję zakupy. Wychodzę na balkon i biorę paczkę papierosów. Biorę też karteczkę i czytam adres. Okazuję się że ja go znam. Mieszkam na tej samej ulicy i ten dom jest obok. Właśnie na niego patrzę. Odpalam papierosa i siadam na stoliku. Biorę do drugiej ręki telefon i piszę z Kingą. Ona jest tym faktem mile zaskoczona. Napisała że gdy urządzali ten dom , obok było pusto jak i w jednym tak i w drugim.
Na zagarku wybiła godzina 17. Wchodzę do domu i idę do łazienki. Biorę szybki prysznic, bo pewnie nieprzyjemnie pachnę i szybko suszę włosy i je prostuje. Maluję lekko oczy i usta. Ubieram czarne rurki, czerwoną bluzkę na ramiączkach i czarne szpilki, do tego torebkę kopertówke.
Przeglądam się w lusterze i uważam że mogę iść. Schodzę na dół, biorę do torebki telefon i papierosy. Zamykam drzwi i idę do domu obok. Otwiera mi Liam.
- O jednak trafiłaś - uśmiecha się.
- Wiesz nie miałam daleko mieszkam zaraz obok. - mówię.
- Tak? No to witaj sąsiadko.- gestem ręki zaprasza mnie do środka.
- Dziękuje sąsiedzie - uśmiecham się.
Prowadzi mnie do jadalni, gdzie są już wszyscy. Liam przedstawia każdego z osobna najpierw Harry, Louis, Zayn i Naill.
- Iza jestem - mówię i macham im przyjaźnie.
Liam pokazuje mi gdzie usiąść i zaczynamy jeść. Mają dziś na kolacje spagetthi które bardzo mi smakuje.
- No więć ja dziś gotowałem to wy sprzątacie- mówi Liam który siedzi obok mnie. Mam zamiar już wstawać, ale łapie mnie za nogę.
- Ty jesteś gościem- mówi- Chodź.
Wstaje z krzesła i prowadzi mnie do salonu. Włącza jakiś film, a chłopcy siadają na fotelach i na kanapie.
- No więc może coś o sobie powiesz? My już mówiliśmy o sobie podczas kolacji. - mówi blondas.
- Masz rację. Więc pochodzę z Polski chodziłam do szkoły artystycznej, gdzie można tańczyć, rysować i fotografować, lecz ja zostałam fotografem . Jestem jedynaczką i moich rodziców praktycznie nigdy nie ma w domu, więc zawsze jestem sama. Nie mam przyjaciół, bo uważali mnie za bogatą, ale nigdy się tym nie chwaliłam. Zawsze chciałam mieć kogoś z kim mogłabym szczerze porozmawiać. Miałam chłopaka, ale on zostawił mnie dla innej. Panicznie boję się pająków i lubię chodzić na imprezy. To chyba tyle.
- Może powiesz co lubisz? - zapytał Louis
- Lubię chodzić na spacery. Kocham małe kotki są takie słodkie. Uwielbiam robić w pokoju remonty i przemeblowania. Chciałabym zwiedzić świat, ale nie mam z kim. Dużo czytam i strasznie lubię niebieski i zielony.
- A horrory lubisz? - zapytał Zayn
- Tak, jeśli nie są o opętanych laleczkach i takich innych. - uśmiecham się.
- Okej . A lubiałaś kiedyś nas ?
- Nie. Nie znałam was to was nie lubiałam. Ale zdałam sobie sprawę że jesteście całkiem spoko, więc można powiedzieć że was polubiłam- wyszczerzyłam sie.
- My kiedyś mieliśmy dużo przyjaciół, ale potem się odwrócili od nas, bo staliśmy się bogaci. Ale myślimy, że ty się od nas nie odwrócisz? - zapytał z nadzieją blondas.
- Nie raczej nie. O matko! Zasiedziałam się już po północy. Ja już muszę lecieć.- powiedziałam
- Odprowadzę cię. - powiedzieli jednocześnie Zayn i Liam, ale poszedł tylko Zayn.
Poczekał przy drzwiach aż ubiorę buty i poprosił o mój telefon. Zapisał do niego swój numer, a ja do od niego telefonu mój.
- Dobranoc - powiedziałam
- Dobranoc- odpowiedział .
Ruszyłam w kierunku mojego domu. Drzwi były otwarte więc ktoś już musiał być.W salonie siedzieli rodzice.
- Cześć słonko- powiedziała mama
- Cześć mamo.
- Gdzie byłaś? - zapytał tato.
- U sąsiadów, zaprosili mnie na kolacje.
- Mają córkę ?
- Nie tam mieszka ten zespół One Direction-powiedziałam
- Ahh. No dobrze to może idź się wyśpij. Dobranoc kochanie. - powiedział tata.
Poszłam na górę i z walizki wyciągnęłam piżamę.
- Trzeba będzie tu trochę przemeblować jutro . -powiedziałam do siebie i usnełam .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz